Michał Korta. The Shadow Line

wernisaż: 20.01.2017, godz. 19:00
wystawa: 20.01- 24.02.2017

kurator: Dobromiła Błaszczyk

organizatorzy:

Galeria Piekary
św. Marcin 80/82
61-809 Poznań
CK Zamek, Dziedziniec Różany

Fundacja 9/11 Art Space

partner:

wystawa czynna pon.-pt. 10:00-18:00
wstęp wolny


Cały czas szukamy czegoś, gonimy za czymś, tracimy coś i zyskujemy zazwyczaj coś innego niż oczekiwaliśmy.
Żyjemy na granicy przeszłości, teraźniejszości i przyszłości.
Ale gdzie dokładnie?
Na granicy pomiędzy światłem i cieniem, tym co świadome i podświadome

— The Shadow Line

The Shadow Line to tytuł cyklu czarno-białych zdjęć autorstwa Michała Korty, który nocą udaje się na poszukiwania tego, co zapomniane, zagubione lub ukryte głęboko w podświadomości; lub nie szukając aż tak daleko: tego co mamy przed naszymi oczami, ale czego nie dostrzegamy. Nocą zdaje się on na swoje zmysły aby spotęgować doznania, dostrzec w ciemności to, co niewidoczne nawet przy świetle słonecznym. Udaje się on tam, gdzie „[…] jest cicho, ciemno i płożą się zielone ostrężyny. Zwierzęta cofają się kilka tysięcy lat wstecz, porzucają nasze towarzystwo i na powrót stają się sobą, do czasu, gdy za dzień, dwa ktoś je znajdzie i przygna z powrotem”. Jego zdjęcia to przede wszystkim rozmazane, ziarniste kadry, ledwo widoczne kształty, poruszenie i mignięcie lampy błyskowej wydobywającej na sekundę z ciemności niezidentyfikowane formy, których przynależności musimy się częściej domyślać niż jednoznacznie sklasyfikować, gdyż niejednokrotnie rozmywają się w abstrakcyjnej kompozycji. Jednak ani nasz wzrok, ani techniczne usprawnienia fotografii nie sprawiają, że nokturnowe obrazy utrwalające historie z równolegle rozgrywającego się świata zwierząt są bardziej wyraźne i ostre. Ich efemeryczny świat jest na co dzień dla nas trudno dostępny. Przemykają przed naszymi oczami jak cienie. Chodzą swoimi drogami i od czasu do czasu przecinają nasze ścieżki. Te niewielkie dostępne nam przebłyski życia toczącego się obok nas są niczym porozrzucane na ścianie galerii zdjęcia Korty. Kontrapunktem ulotności są natomiast wielkoformatowe zdjęcia znalezionych czaszek zwierząt stanowiące pewne stałe filary — jedyne fizycznie i bezpośrednio dostępne formy dosięgnięcia ich świata podczas nocnych podróży autora fotografii.

Na pierwszy rzut oka zatem ów cykl zdjęć jest o zwierzętach i zmysłach. Wypatrujemy ich, mechanicznie szukamy ich obecności w każdym pojedynczym kadrze. Staramy się wyostrzyć nasz wzrok i choć na kilka chwil zbliżyć się do poziomu postrzegania naszego otoczenia oczami nocnych zwierząt. Jednak jest to zgubne, gdyż w ten sposób nadal myślimy o zwierzętach z naszego niby lepszego, bo ludzkiego, punktu widzenia: trochę sponad, spoza ich świata — jako inni, według niektórych lepsi. A przecież też jesteśmy zwierzętami pchanymi u podstaw naszego bycia tymi samymi impulsami, zwierzęcymi odruchami: poszukiwania i zdobywania jedzenia, schronienia, bezpieczeństwa i przetrwania, zarówno tu i teraz, jak i na przyszłość, aby zachować gatunek. Czyniąc ich towarzyszami naszego życia — czyniąc siebie towarzyszami ich nie do końca przez nas zbadanego świata, poszukując ich w ich naturalnym środowisku tak naprawdę przeglądamy się w nich w poszukiwaniu samych siebie.

Nocne wyprawy Korty to metafora stawania się sobą i odnajdywania siebie poprzez zintensyfikowanie zmysłów, powrót do naszej podstawowej natury, o której zapomnieliśmy, a której przebłysków artysta szuka ciemną nocą. Wtedy bowiem te wszystkie ludzkie, cywilizacyjne dodatki, zdobycze techniki mające ulepszyć codzienne życie tracą całkiem sens. Nasza natura to, co niewidoczne, trochę oczywisto-banalne staje się na powrót, na te kilka godzin, naszym jedynym użytecznym drogowskazem. W takiej właśnie sytuacji te istoty na co dzień niedostrzegane — zwierzęta, przeistaczają się w naszego przewodnika po zagłuszonych przeczuciach, zatraconych umiejętnościach i stępionej percepcji.

Idąc śladem obrazów ukazywanych przez Kortę, zaczynając od tego, co otacza nas — makroświata, kierujemy się ku temu, co wewnętrzne — mikroświata. Noc jest jak środek naszego umysłu, w zakamarkach i mrokach którego czają się nieuświadomione/podświadome instynkty i przeczucia. “Kiedy umysł śpi budzą się demony”, czyli zwierzęta, które demonizujmy bo czują inaczej, bardziej zmysłami i instynktami. A ponieważ widzą inaczej, po części przynależą do innego, nie do końca poznanego przez nas świata, zniekształcamy je. Tak na prawdę bowiem nie tyle boimy się ich, lecz siebie samych. Takich nas, których możemy zobaczyć w nich: sprowadzonych do naszych najbardziej pierwotnych instynktów, wyzutych z górnolotnych “sztucznych” idei, które sprawiają, że niesłusznie czujemy się nadgatunkiem.

Dobromiła Błaszczyk


Przy pomocy czysto fotograficznych środków chciałem stworzyć symulację zmysłowego świata zwierząt, zwizualizować ich system komunikacji nie opierający się na języku w naszym rozumieniu tego słowa. System, w którym ogromną rolę odgrywa przestrzeń, intuicja, interpretacja ruchu, zapachu, spojrzenia czy dźwięku. Rytm i tempo oddechu, zapach sierści czy odgłos kroków są podstawowymi elementami tej układanki. Często nie uświadamiamy sobie sami w jak dużym stopniu funkcjonujemy na podobnych warunkach. Pierwsze sekundy rozmowy z nowo poznaną osobą, skomplikowane relacje w pracy lub w życiu codziennym są tego dowodem. Jesteśmy jak zwierzęta choć bardzo się staramy to ukryć.

 Michał Korta


patronat medialny: